Djoković szykanowany przez władze? Media milczały o jego meczach!
Co sprawiło, że narodowy bohater Serbii stał się wrogiem publicznym? Jak władza reagowała na jego wsparcie dla protestujących studentów? Ekspert ujawnia szokujące szczegóły.
Redakcja
2 listopada 2026

Djoković: od bohatera do wroga numer jeden w Serbii?
Wyobraźcie sobie sytuację, w której media w Polsce celowo ignorują sukcesy Igi Świątek, bo ta wsparła inicjatywę nie po myśli władzy. Albo, że nie wolno pisać o Adamie Małyszu, bo pochwalił obecny rząd. Brzmi absurdalnie? W Serbii stało się to rzeczywistością. Novak Djoković, ikona tenisa i narodowy bohater, nagle stał się dla rządzących persona non grata.
Tragedia w Nowym Sadzie i początek protestów
Wszystko zaczęło się 1 listopada 2024 roku, kiedy w Nowym Sadzie doszło do katastrofy - zawaliło się zadaszenie dworca, zabijając 16 osób, w tym dzieci. Społeczeństwo domagało się wyjaśnień i ukarania winnych. Rząd jednak, zamiast transparentnie działać, unikał ujawnienia dokumentów z remontu, który realizowano z chińskimi podmiotami. Pojawiły się poważne podejrzenia o defraudację środków i korupcję na najwyższych szczeblach władzy, związanych z prezydentem Aleksandarem Vučiciem i jego Serbską Partią Postępową (SNS), która od 2012 roku autokratycznie rządziła krajem.
Studenci wzięli sprawy w swoje ręce, organizując masowe protesty. To nie spodobało się rządzącym, którzy szybko rozpoczęli kampanię oszczerstw, oskarżając protestujących o bycie zagranicznymi agentami i działanie na szkodę państwa. Nie brakowało również aktów przemocy - w Nowym Sadzie studenci zostali pobici kijami bejsbolowymi przez mężczyzn, którzy wyszli z siedziby SNS.
Wsparcie Novaka Djokovicia - "Dla Sonji"
Momentem przełomowym była inna tragedia, która poruszyła Novaka. Tuż przed Australian Open 2025, Sonja Ponjavić, uczestniczka protestów w Belgradzie, została celowo potrącona przez samochód. Nagranie z tego zdarzenia szybko obiegło media społecznościowe, ukazując studentkę wiezioną na dachu auta, a następnie upadającą na asfalt. Sonja walczyła o życie w szpitalu.
To wydarzenie nie pozostało bez echa u Djokovicia. Podczas Australian Open, po jednym z meczów, na kamerze narysował serduszko i napisał "Dla Sonji". To było jednoznaczne wsparcie dla protestujących, które dla władzy stanowiło poważne zagrożenie. Jak podkreśla Vladimir Todorović, dziennikarz serbskiego Sportklubu: "- Novak ma status w Serbii narodowego bohatera i cieszy się ogromnym kredytem zaufania. Dlatego to tak zabolało władzę Vučicia."
Reakcja władzy: szykany i medialna cisza
Odpowiedzią rządu była bezpardonowa kampania oszczerstw. - Zdecydowana większość mediów była kontrolowana przez rząd i rozpoczęła się kampania oszczerstw przeciwko niemu. Był wyzywany od najgorszych, od zdrajców, mówiono, że działa przeciwko swojemu krajowi. Czasem nie publikowano nawet wyników jego meczów, jakichkolwiek wypowiedzi. Mówiono o nim, że jest upadłym tenisistą - relacjonuje Todorović.
Szykany poszły jeszcze dalej. W reklamie EXPO w Belgradzie 2027, zamiast Djokovicia, pojawił się Usain Bolt - decyzja, która w Serbii wywołała oburzenie, niczym pojawienie się Ronaldo zamiast Lewandowskiego w polskiej kampanii. Do tego doszła przeprowadzka tenisisty do Grecji. Czy konflikt z władzą był głównym powodem?
- Szykanowano go i podkładano mu kłody pod nogi. Turniej ATP w Belgradzie, który odbywał się pod patronatem ekipy związanej z Novakiem, przeniesiono ostatecznie do Aten. W tych okolicznościach mieszkanie w Serbii nie było dla niego w ogóle opcją i musiał się przeprowadzić - ocenia ekspert.
Djoković - niezłomny symbol narodu
Czy kampania Vučicia przyniosła zamierzony skutek i nadszarpnęła wizerunek Djokovicia? - Raczej nie. Tak mówiła władza i związane z nią media, ale niewiele osób w tę narrację uwierzyło. W Serbii Novak dalej pozostał symbolem narodu. Myślę, że paradoksalnie zyskał sobie tym więcej szacunku. W dzisiejszych czasach sportowcy boją się wypowiadać na tematy polityczne, nie chcą wychodzić ze swojej strefy komfortu i po prostu stracić pieniędzy. Walczył o prawdę, co wielu ludzi popierało albo po prostu zrozumiało - przyznaje dziennikarz Sportklubu.
Tenisista nadal aktywnie wspierał protesty. W niedawnych wyborach parlamentarnych w Serbii, gdzie starły się dwa główne bloki: Zjednoczona Serbia (związana z Vučiciem) oraz Lista Studentów - Studenci Zwyciężają, Djoković otwarcie poparł opozycję na Instagramie. Wynik? Miażdżące zwycięstwo Listy Studentów z 53,7% poparcia, podczas gdy Zjednoczona Serbia zdobyła 39,5%.
- Wierzę, że wraz ze zmianą władzy Novak wróci do Serbii. Nie wiem, na ile to możliwe z powodu spraw rodzinnych. W Serbii jest kochany i nigdzie nie będzie cieszył się takim szacunkiem - tłumaczy Todorović.
Spadek formy i przyszłość kariery
Niestety, o ile politycznie wszystko układa się po myśli Djokovicia, o tyle jego wyniki na korcie są coraz gorsze. Po dotarciu do finału Australian Open w styczniu, tenisista nie odnosił już takich sukcesów. Przegrywał z zawodnikami spoza TOP 20, takimi jak Hubert Hurkacz, Jan-Lennard Struff, Mariano Navone czy Thiago Agustin Tirante.
39-letni Djoković uczestniczy w zdecydowanie mniejszej liczbie turniejów, co skutkuje spadkiem w rankingu. Wypadł z czołowej dziesiątki i najprawdopodobniej nie zagra w ATP Finals. - Djoković ma już prawie 40 lat i nie jest realne, żeby miał takie rezultaty, jak jeszcze kilka lat temu. Gra mniej turniejów, poświęcił się rodzinie. Z drugiej strony dalej spoczywają na nim wielkie oczekiwania. Każdy rezultat inny niż finał jest niezadowalający dla kibiców - wyjaśnia Todorović.
Czy to oznacza koniec kariery 24-krotnego triumfatora Wielkich Szlemów? Choć deklarował chęć gry do Igrzysk w Los Angeles w 2028 roku, eksperci mają wątpliwości. - Przede wszystkim pytanie, czy zdrowie mu na to pozwoli. Przez wiele lat Novak był najlepiej przygotowanym fizycznie zawodnikiem w całej stawce. Teraz jednak męczy się, zwłaszcza gdy jest gorąco. On teoretycznie chce wytrzymać do igrzysk w Los Angeles. Jeśli będzie miał tak ogromne problemy i będzie odczuwał stałe zmęczenie, to nie wiem czy sam będzie chciał grać dalej. On już nie musi niczego nikomu udowadniać - podsumowuje Vladimir Todorović.
Serbski tenis po erze Djokovicia - co dalej?
Po zakończeniu kariery przez legendę, serbski tenis może stanąć przed poważnym problemem. - Mamy bardzo mało młodych zawodników, a i oni nie prezentują poziomu pozwalającego myśleć o tym, że będą osiągać podobne rezultaty, co Novak. Djoković, Ivanović, Janković to były produkty oparte na pracy indywidualnej, na tym, że ich rodzice pompowali w nich ogromne środki, a nie na systemie - objaśnia Todorović.
Brak systemowego wsparcia i planu rozwoju to problem, który dotyka nie tylko tenisa, ale cały serbski sport. - Problemem w Serbii są nie tylko pieniądze, ale też brak systemu. Nie ma pomysłu na rozwój w zasadzie w żadnym związku sportowym. Działacze nie wiedzą, co robić, by przyciągać dzieciaki w ogóle do sportu. Nie mamy planu, działacze nie wiedzą, jak chcą rozwijać się w perspektywie 15-20 lat. Jak się nic nie zmieni, to będzie jeszcze gorzej - przewiduje nasz rozmówca.
Czy powrót Djokovicia do kraju po zakończeniu kariery może być receptą? - Mam nadzieję, że pomoże w jakimś stopniu serbskiemu sportowi. Może przejmie nawet funkcję wykonawczą, jako działacz, bo człowieka z taką wiedzą naprawdę potrzebujemy - kończy Todorović.
W międzyczasie, 6 listopada ma zostać ogłoszony wyrok w sprawie mężczyzny, który potrącił Sonję. Jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa, jednak spekuluje się, że odchodzący Aleksandar Vučić podpisał jego ułaskawienie jeszcze przed zapadnięciem wyroku.
Ostatnie newsy
Dodaj zawodnika do swojego feedu w "Mój Tenis"
Komentarze do artykułu
Wymień opinie z innymi pasjonatami tenisa w Polsce.
Musisz założyć konto, aby dodawać komentarze
Zaloguj się na swoje konto lub załóż bezpłatny profil kibica, aby brać udział w dyskusjach pod artykułami.

